ostatnio nadrabiam zaległości filmowe…

święta to prawda, tylko że repertuar mi się troszeczkę jakby zmienił, i gusta…
bo przyznam, że na skutek spędzania większości tygodnia w towarzystwie małoletniego potomka, 90% mojego czasu filmowego to filmy takie jak (cytuję te ambitniejsze i pomijam baby tv która TEŻ WCIĄGA 🙂
Bob the builder, Opowieści z wyspy Sodor, Strażak Sam, czy Muminki, no, ostatecznie: Mulan, Shrek (jak to się pisało?), Epoka lodowcowa, Santa Claus…
Ale lepszy rydz niż nic. Poza tym utrzymuję dzięki temu dobry kontakt z trzema językami, jakie znam. zwłaszcza kontakt z językiem polskim jest cenny, bo studia nad językami obcymi już dawno zaowocowały niesamowitą liczbą zapożyczeń i błędów. na tłumacza się nie nadaję. na polonistkę też nie.

ale na nauczyciela języków obcych i "indoktrynatora" zdecydowanie tak. moje dziecko bez mrugnięcia okiem przerzuca się z jednego języka na drugi. przyjdzie czas że zaprotestuje, póki co więc wykorzystuję chwile jego ufności i buszuję w sklepach typu CIUCHY w poszukiwaniu starych obcojęzycznych filmów video za złotówkę i DVD za 2 zeta.
🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s