Depresja. Poczucie wartości i samoocena.

Znów mi siadło poczucie wartości. Jak
to jest do ch… z tym poczuciem wartości? Mam chaos w głowie. Ostatnio
słuchałam wypowiedzi Agnieszki Stein o rozróżnieniu pomiędzy samooceną i
poczuciem właśnej wartości.

Otóż poczucie własnej wartości to jak widzimy siebie, czy jesteśmy dla siebie ważni, czy uważamy że jesteśmy DLA KOGOŚ WAŻNI.

czy
po prostu komuś zalezy na tym abyśmy w ogóle na tym świecie istnieli..
choćby tylko.. nam. Czyli – czy mi zależy, mnie samej, na tym bym w
ogóle była na tym swiecie, czy siebie doceniam i kocham? W tej chwili
chyba nie.. Zaraz opowiem.

A
znów samoocena – to ocena siebie. Czyli ocena na ile jestem w czymś
dobra, co umiem czego nie. W zasadzie jedno na drugie nie powinno aż tak
bardzo wpływać. Ale wpływa. Zwłaszcza jeśli tak zostało zakodowane w
dziciństwie. Czyli jeśli miłość była warunkowa. Czyli na przykład,
chciałam być dla kogoś istotna, dla moich rodziców, dla znajomych, ale
czułam że w tym celu muszę im coś DAĆ. Muszę zaooferować jakieś dobre…
zachowania, usługi, rzeczy..

Rodzicom – dobre zachowanie za miłość, zainteresowanie.

Kolegom – pomoc, jakieś usługi , za wierność w przyjaźni, za bycie przyjacielem…

hmm

Przed
chwilą poczułam się źle. Co się stało?Dowiedziałam się, że pani, od
której wynajmuję garaż w bloku chce to miejsce od przyszłego roku
sprzedaż, a ponadto zrugała mnie (oczywiście w sposób cywilizowany) za
to, że mam bałagan

(dwa
rowery, dwie szafy metalowe, kanapa, której nie mam jak wywieźć bo się
nie mieści w samochodzie a szkoda wyrzucić, i opony męża. i pudełka
puste po eko rolniku. co tydzień inne, stan ilościowy ten sam, ale
wyglądają podobnie więc jakby były tam non stop.)

Hmm,
to pewnie jest bałagan. Widziałam gorsze w garażach ludzie trzymają
różne rzeczy, a ja jestem zbieraczem i być może bałaganiarzem. No i nie
mam czasu zająć się garażem, bo ledwie ogarniam mieszkanie sama.

Poczułam
się jednak — zrugana. zdruzgotana. Poczułam się bezwartościowa.. Ale
to nie uczucia!! Poczułam się źle, smutno, zagrożona,w
niebezpieczeństwie, w depresji.

Bo

1.
co ja zrobię bez garażu? a jak znajdę inny to czy będzie też w tym
samym bloku żeby było wygodnie rzeczy nosić? czy mało mam problemów na
głowie?? jeszcze jeden..

2.
jestem beznadziejna.do niczego się nie nadaję. nikt mnie nie kocha nikt
mnie nie chce. nikt mi nie pomaga. nie lubię siebie. —- poczucie
własnej wartości minus 100

3.
mam chaos w głowie i wokół siebie. po raz drugi to dziś usłyszałam (od
terapeutki też) a kilka tygodni temu od ludzi z grupy online, gdy
chciałam się wyżalić i dodałam wpis.. który potem usunęłam ze wstydu…
że chaotyczny)

mam chaos
bo w życiu zapewne mam chaos. jak moge ogarnąć nadmiar gratów w
mieszkaniu i garażu, jak nie moge nadmiaru problemów ogarnąć w zyciu. no
i te graty dają mi jakieś takie poczucie bezpieczeństwa, jak mnie
otaczają.Więc jakoś tak ciągle nie umiejętna jestem. Taka jestem
nieogarnięta.

Zaczęłam
uczyć w szkole Ale uciekłam ze szkoły na wychowawczy. Nie lubiłam tej
szkoły tak do końca. Zaczęłam prywatna świetlice. Zawaliło się po roku
jak mąż odszedł. Sama nie umiałam – nikt nie przyszedł. Mam lekcje
prywatne. ale wciąż za mało by się utrzymać. Wciąz mi czegoś brak. Brak
mi pełni satysfakcji, radości. Szukam. A może pisanie? Wciąż to pisanie?
Czemu nie piszę? Ale po co mi to? Przecież próbowałam pisać i nie
wyszło. Nie było motywacji, determinacji, nie było z tego kasy. Nie
umiem to przekuć w finanse. Choć pisanie jest dla mnie jak powietrze.
Nie umiem bez tego żyć.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s